czwartek, 12 kwietnia 2012

Tyle rzeczy właśnie traci swoje znaczenie.

jest mnóstwo opisów, które dobrze grają z moim dzisiejszym humorem. najchętniej rozwaliłabym coś, albo wyjechała gdzieś bardzo, bardzo daleko. nawet te gwiazdy niczego dziś nie zdziałają.. mimo, że to już końcówka wszystkiego, to mam to na sumieniu. czuję się, jakby to wszystko było przeze mnie. wiem, że powinnam się w końcu ogarnąć i żyć teraźniejszością, zdecydowanie. choć w sumie lubię sobie przypominać początek roku szkolnego, wakacje i wiele innych super czasów! nie da się wymazać prawie roku z głowy. nawet jeśli bardzo bym chciała-nie potrafię. mam już na prawdę dość wszystkiego i wszystkich. myślę, że w końcu się ułoży i będzie dobrze. no ale na takie wybryki sobie jeszcze poczekam. a na pytanie, czy żałuję odpowiem, że nie. nie można żałować czegoś, przez co było się szczęśliwym. na prawdę szczęśliwym..
+ nie chcę mi się uczyć tej głupiej książeczki na religię, nie chce mi się przypominać całych 3 lat żeby jakoś dobrze napisać egzaminy, które są za niecałe 2 tygodnie, nie chce mi się chodzić do szkoły, nie chce mi się żyć. 




Chodź. 
Zakochajmy się. 
Na dzień dobry. 
Na dobranoc. 
Na chwilę. 
Na teraz. 
Na wieczność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz