sobota, 21 stycznia 2012

1.


dziś dopiero zrozumiałam, co tak na prawdę oznacza jedno, małe słowo, mieszczące w sobie bardzo duże uczucie. nie sądziłam, ze jedno słowo może mnie doprowadzić do płaczu. nie sądziłam, że tak bardzo mnie to dotknie. sprawi, że w jednym momencie wyleje się ze mnie kilkanaście łez. dopiero teraz zrozumiałam, że jednak ktoś mnie szanuje i kocha. kocha najbardziej na świecie. że jednak dla kogoś jestem ważna. nigdy nie powinnam nawet myśleć, że dla nikogo nic nie znacze. zrozumiałam, ze całym sensem tego życia, jesteś Ty. wszystkie te złe i dobre momenty były najlepszymi w moim życiu. to właśnie Ty jesteś ze mną zawsze. zawsze gdy tego potrzebuję. w płaczu i w szczęściu. widząc to, nie umiałam wydusić z siebie najmniejszego słowa. łzy zabiły wszystko. jeszcze w dodatku ta piosenka, która leciała mi w słuchawkach, gdy zaczęłam to czytać. jak ja w ogóle kiedykolwiek mogłam powiedzieć Ci, ze nie jesteś dla mnie ważna. że ta cała przyjaźń, to udawane szajstwo, które nigdy nie miało w sobie najmniejszego szczęścia. nie potrafię przy tym nie płakać. nie potrafię się powstrzymać. jestem głupia. nie wiem nawet dlaczego to tu wszystko pisze. przecież Ty najlepiej wiesz, jak jest. wiesz wszystko. uwielbiam cie. i ten esemes, kiedy napisałam Ci, że nie wszystko mówię szczerze, dużo rzeczy mówie ze złości, bo jesteś najzwyczajniej w świecie zazdrosna. to co tu piszę, jest od serca. pamiętaj. nawet, jakbyś miała pojechać na koniec świata, pojechałabym za Tobą. nie chcę Cię stracić. nigdy, przenigdy. najlepiej wybudujmy tą drabinę do gwiazd i zamieszkajmy tam u góry razem, NA ZAWSZE






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz