co czuję? co oczekuję? o czym marzę? czego pragnę? nie znam na to odpowiedzi. dowiedziałam się dzisiaj, że tak na prawdę nie znam samej siebie. nic o sobie nie wiem. nie mam pojęcia, czego chcę, a czego nie. myślę, że w końcu należało by się ogarnąć i zapomnieć o przeszłości, która z dnia na dzień martwi mnie co raz to bardziej. nie chce wracać do niektórych chwil. czasami wolałabym stracić pamięć i zacząć wszystko od nowa. choć wiem, ze to i tak do niczego dobrego by nie doprowadziło. nie wyobrażam sobie teraz zapomnieć ludzi, tak bardzo dla mnie ważnych, którzy potem, stali by się bardzo obcy mi osobami.
codziennie pokonuję tą samą walkę z tęsknotą. tęsknotą do ludzi, którzy tak szybko mnie opuścili. którzy sprawili mi mnóstwo bólu, którzy namieszali w moim życiu, a potem tak z dnia na dzień odeszli. nie chcę żyć w ciągłej niepewności. nikt nie ma pojęcia, co będzie jutro czy za miesiąc. co będzie za 20 lat, lub gdy będę staruszką. bo nie obiecane jest to, że przeżyję do tego czasu. kto wie, może za niedługo potrąci mnie ciężarówka z benzyną, bądź będę miała wypadek samochodowy. kto wie, może idąc drogą zaatakuje mnie psychopata i zacznie mierzyć do mnie bronią, bądź pies odgryzie mi nogę.. nikt nic nie wie. nie mogę powiedzieć, że jest dobrze, bo wcale tak nie jest. chciałabym zapomnieć o problemach i żyć w końcu normalnie. totalnie na luzie, nie przejmować się niczym.
dalej nie mogę pogodzić się z faktem, ze Ciebie już nie ma. nigdy mnie nie przytulisz i nie pocieszysz. jedynym spotkaniem z Tobą, będzie sen, myśli lub ewentualnie śmierć. choć znając moje szczęście, zamiast do nieba, trafię do piekła. za wszystkie te grzechy, które popełniłam. za to, ze skrzywdziłam tak wiele ludzi obok siebie. nie chcę myśleć, co by było gdyby. chce mieć święty spokój, od wszystkiego. na zawsze.
bo świat należy do odważnych. żeby coś zdziałać, należy stawić czoło lękom. mimo wszystko. do dobre i na złe. nie zwracać uwagi na innych.
czasami idąc sama drogą wyobrażam sobie, jak stoisz obok mnie trzymając za rękę i cichym głosem szepcząc do uch "nie poddawaj się mała, jesteś największym skarbem jaki dał mi Bóg. pamiętaj, że zawsze jestem przy Tobie. wszystko będzie dobrze, kocham Cię".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz