No to w końcu mam choć trochę tego, czego chciałam. Szybko zleciały te trzy lata. Z tego co mi wiadomo, to okres gimnazjalny jest jedną z najlepszych rzeczy jakie mogą być. Ponoć to dobry czas. Dalej nie dociera do mnie, że poniektórych już nigdy w życiu nie zobaczę na oczy. Fajnie było mieć taką klasę, fajnie było ciągle się śmiać na lekcjach, ściągać na testach, robić głupie rzeczy, gadać o byle czym, kłócić się, nie chodzić do szkoły. Z dnia na dzień poznawać się co raz lepiej. Olewać naukę. To były naprawdę super lata. Szkoła średnia już nie będzie taka fajna. Większość rzeczy trzeba będzie wziąć na poważnie. Koniec tego dobrego. Ale na razie staram się o tym nie myśleć. Mamy 63 dni wolności od szkoły. 63 dni luzu, braku stresu i wyspania się. Choć w pewnych momentach boli mnie to, że stracę kontakt z kimś, kto dość dużo dla mnie znaczy. Że przez wakacje dużo się pozmienia, mimo tego, że jest to czas zabawy. Chciałabym żeby wszystko było w porządku. Przydałaby się swoboda i masę dużego humoru. Uwielbiam słuchać radia i myśleć nad sensem wszystkiego. Nad tym, jak to wszystko będzie dalej wyglądać. Jak to się potoczy. Czy nie popełnię żadnego poważnego błędu, który może zniszczyć wszystko co do tej pory osiągnęłam. W sumie to mam najwspanialszych znajomych i chciałabym żeby na zawsze tak pozostało. To miłe uczucie wiedzieć, ze jeszcze jest się dla kogoś ważnym. A tak btw to jak na razie zapowiadają się same melanże, wyjazdy, koncerty itp. Jestem nieziemsko szczęśliwa. Czechy od lipca też czekają. Być może w końcu doczekam się tego aparatu. Zaczynam nowy, dobry rozdział. Nie mogę się doczekać! Buzi

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz