zmiana w pogodzie...
Modliłem się, że może i my skończymy razem.
To tak, jakby pragnąć deszczu, stojąc na pustyni.
Ale ja trzymam Cię najbliżej ze wszystkich,
ponieważ jesteś moim Niebem.
Nie chcę marnować weekendu,
jeśli mnie nie kochasz, udawaj
jeszcze kilka godzin, a potem nadejdzie czas, by odejść.
Gdy mój pociąg odjeżdża wzdłuż wschodniego wybrzeża,
ciekaw jestem, jak się ogrzejesz.
Jest za późno na płacz, zbyt niepewnie, by ruszyć dalej.
Wciąż jednak nie mogę sobie Ciebie odpuścić,
przez większość nocy prawie nie śpię.
Nie zabieraj ode mnie tego, czego nie potrzebujesz.
chyba się poddaje, to nie ma sensu, tracę tylko swój czas.
nie ma już nic, kompletnie nic.
jestem bezsilna, pozostaje mi tylko czekać na cud.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz